Beniaminek górą | Podlasie Sokołów Podlaski 3-0 Błonianka Błonie

Po nieudanej inauguracji z Hutnikiem liczyliśmy na przełamanie w Sokołowie Podlaskim. Niestety, to gospodarze odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a nam pozostaje szukać punktów w kolejnych meczach.

Wyrównany początek i szybka czerwona kartka

W sobotę jechaliśmy do zespołu z ambicjami – w końcu każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony zaraz po awansie na wyższy szczebel rozgrywkowy. Z drugiej strony to drużyna bardziej doświadczona powinna umieć udowodnić swoją przewagę. Dla obu ekip było to ważne spotkanie i widać to było od samego początku, choć bardziej w tym, że gra była wyrównana i zamknięta, a nie szybka i porywająca. W pierwszych minutach inicjatywę przejęło Podlasie, w drugich piętnastu minutach rezon zaczęła odzyskiwać Błonianka.

Jedno z kluczowych wydarzeń tego starcia miało za to miejsce w trzecim kwadransie. Lukę w naszej defensywie wykorzystali gospodarze, którzy wyprowadzili jednego ze swoich ofensywnych graczy na czystą pozycję. Goniący go Alex Radwański nie zdołał zatrzymać akcji w przepisowy sposób. Rywal padł na murawę. Sędzia bez wahania wyciągnął czerwoną kartkę. Była to 36. minuta spotkania. Od tego momentu szala przechyliła się na stronę zespołu z Sokołowa.

Wypunktowani

Grające w dziesiątkę drużyny często potrafiły sprawiać przeciwnikowi mnóstwo problemów. Tak nie było jednak tym razem. Błonianka po wyjściu na drugą połowę wytrzymała zaledwie 8 minut, po upływie których wynik otworzył Pavlo Paduk. Wiedzieliśmy, że znajdujemy się w coraz gorszym położeniu, ale niewiele zdołaliśmy zmienić w naszej grze. Odrobinę ożywienia wnieśli zmiennicy, jednak było to zdecydowanie za mało, aby wydatnie zagrozić bramce Podlasia. Dodatkowo narastało zmęczenie potęgowane ostrym słońcem świecącym zza trybuny stadionu w Sokołowie. Dzieła dopełnił w końcówce Franciszek Fabiszewski, który w 84. i 86. minucie dołożył dwa trafienia odbierające biało-zielonym jakiekolwiek nadzieje.

Na razie trudno szukać pozytywów. Nie pomaga też fakt, że o poprawę formy nie możemy zawalczyć w domu. Na przywrócenie do użytku błońskiego stadionu jeszcze trochę poczekamy. Punktów musimy zatem szukać na wyjazdach. W najbliższą sobotę czeka nas wyjazd do położonej na południu Mazowsza Przysuchy. Jak mówi przysłowie, do trzech razy sztuka.