Sobotnie spotkanie z Hutnikiem Warszawa pokazało, jak dużo w piłce nożnej może zmienić przerwa między dwiema połowami. Wygrał faworyt, ale kibice gospodarzy przez długi czas nie byli spokojni o wynik.

Jak tu pobić niepobitych
Nasi rywale ze stolicy przed meczem 7. kolejki nie ponieśli jeszcze porażki, więc należało spodziewać się trudnej przeprawy. Również protokół przedmeczowy robił wrażenie, ponieważ w składzie Hutnika można znaleźć co najmniej kilku zawodników z bogatym CV, takich jak Tomasz Kupisz czy Bartłomiej Kalinkowski. Za Błonianką nie przemawiała też historia meczów na Stadionie Aktywnej Warszawy. Od czasów jego powstania w czterech meczach (dwóch z Hutnikiem oraz dwóch z KTS Weszło) nie zdobyliśmy na tym obiekcie ani jednego ligowego punktu.
Dobry początek
Wbrew wszystkiemu, co napisane wyżej, pierwsza połowa spotkania była w wykonaniu biało-zielonych naprawdę solidna. Wizualną przewagę miał raczej Hutnik, ale Błonianka zdecydowanie nie ustępowała kroku rywalom. Szczelna defensywa nie przepuszczała zbyt wielu ataków, a i ofensywa potrafiła zagrozić bramce warszawiaków. I to właśnie nasza drużyna, a konkretnie będący w dobrej formie strzeleckiej Oleksandr Bilonozhko, otworzyła wynik tuż przed przerwą. Kibicom zgromadzonym na stadionie przy ulicy Marymonckiej wyraźnie zrzedła mina.
Nie drażnij lwa
Na drugą połowę w pomarańczowo-czarnych koszulkach wyszedł już jednak jakby inny zespół. Bardziej zdeterminowany, drapieżny niczym ten przysłowiowy lew. My natomiast przestraszyliśmy się chyba możliwości ugrania trzech punktów na trudnym terenie. W grze Hutnika pojawiły się konkrety, celniejsze podania i groźniejsze sytuacje. Kilka razy piłkę odbijał nasz bramkarz, ale gdy Mateusz Bojdziński postawił piłkę na jedenastym metrze, nie miał już dużo do powiedzenia. Pierwsza bramka była wiatrem pod skrzydła warszawiaków. Ataki nie ustawały, a ich efektem był gol Kalinkowskiego na około 10 minut przed końcem. Tak grającemu w drugiej odsłonie meczu Hutnikowi do końcowego gwizdka nie zdołaliśmy już chociażby zagrozić.
Po takim meczu nie pozostaje dużo więcej, niż tylko pogratulować mocnemu rywalowi i wziąć się do dalszej pracy. W kolejną sobotę wracamy do spotkań, w których musimy szukać punktów. Naszym przeciwnikiem będzie Oskar Przysucha.
13 września 2025, Warszawa
Hutnik Warszawa 2-1 Błonianka Błonie
Bramki: 64′ Bojdziński (k.), 81′ Kalinkowski – 43′ Bilonozhko
Skład Błonianki: Zapytowski – Kostyk, Skok, Woronowicz, Gala (67′ Piekarski), Charniauski – Niezgoda (88′ Chojnowski), Zaporozhchenko (72′ Podolski) – Śmieciński (61′ Rogoziński), Bilonozhko – Stawiarz (88′ Wełna)