Duma Błonia > Duma Bielan | Błonianka Błonie 2:1 Hutnik Warszawa

Nadzieje oczywiście były, lecz naprawdę mało kto spodziewał się takiego przebiegu wydarzeń. Hutnik to kolejna ekipa, która doświadczyła trudów błońskiej areny na własnej skórze.

Pierwsza połowa na remis

Goście przyjechali do Błonia jako trzecia drużyna stawki, depcząca czołówce po piętach i z nadziejami na trzy punkty, zważywszy na bezpośredni bilans obu drużyn, który był lepszy dla Hutnika. Mecz zaczął się jednak od mocnej i twardej walki o futbolówkę w środku pola. Ta walka była tak zacięta, że trwała aż do końca pierwszych czterdziestu pięciu minut. Pół godziny po rozpoczęciu Błonianka miała jednak rzut wolny, po którym wybita piłka trafiła prosto pod nogi Szymona Śmiecińskiego, a ten długo nie zastanawiał się co z nią zrobić i bardzo celnym strzałem przy słupku pokonał golkipera z Warszawy. Nasze szczęście trwało tylko chwilę, bowiem tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę pomarańczowo-czarni zdołali wyrównać.

Kropka nad „i”

W drugą połowę weszliśmy jako inny zespół, choć trener Łukasz Choderski nie dokonał w przerwie żadnych zmian. Drużyna Hutnika, widząc lepsze zorganizowanie w naszych szeregach, również wzięła się do pracy i znów oglądaliśmy spotkanie naznaczone walką o posiadanie piłki. Wspominając jednego z graczy rozgrzewających się za linią bramkową, był to mecz dla prawdziwych koneserów. Minuty mijały, a wynik nadal pozostawał remisowy. Obie ekipy starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wtedy na boisko wszedł Olgierd Wełna, który już nie raz udowadniał swoją wartość dla naszego klubu. Tym razem dobrze przyjął mocne zagranie od Jakuba Zborowskiego i oszukał defensywę Hutnika, umieszczając piłkę w siatce z kilku metrów. 

Euforia, szał, radość. Te emocje towarzyszyły kibicom Błonianki w tamtym momencie. Równolegle rozpoczął się dla nas okres coraz bardziej nerwowego oczekiwania na końcowy gwizdek. Minuty o dziwo nie mijały wolno, lecz goście za wszelką cenę chcieli wyszarpać choćby punkt. Ta sztuka jednak im się nie udała i zostali kolejną drużyną z czołówki, która nie zdołała sforsować błońskiej twierdzy. W kolejny weekend czeka nas kolejna ciężka wyjazdowa wyprawa, ponieważ udamy się do Przysuchy, by (miejmy nadzieję) podtrzymać dobrą passę.


18 kwietnia 2026, Błonie

Błonianka Błonie 2:1 Hutnik Warszawa

Bramki: 37′ Śmieciński, 74′ Wełna – 45+1′ Bojdziński

Skład Błonianki: Szymczyk – Zborowski, Markowicz, Woronowicz, Gala, Rutkowski – Chojnowski, Zaporozhchenko (85′ Kromka) – Śmieciński (90+1′ Podolski), Bilonozhko – Stawiarz (70′ Wełna)