O tym meczu po prostu będziemy chcieli jak najszybciej zapomnieć i przejść do przygotowań do świąt Wielkiej Nocy. Niestety ten czas w lepszym humorze spędzą piłkarze Wilgi.

Mimo fatalnej sytuacji w tabeli, Wielki Czwartek faktycznie był wielki w wykonaniu naszego przeciwnika. Od początku spotkania mieliśmy nadzieję na szybkie wyznaczenie rywalowi wyraźnej granicy, lecz to gracze z Garwolina coraz śmielej sobie poczynali sobie na naszej murawie. Wilga wyraźnie dawała odczuć, że przyjechała tu po punkty i nie będzie to łatwa przeprawa.
Długo nie musieliśmy czekać na efekty. Niedługo po rozpoczęciu goście zaczęli wyprowadzać coraz to groźniejsze ataki. Na początku bronił nas Dominik Wyszyński, lecz z każdą minutą ataki wydawały się być coraz groźniejsze. W końcu nadeszła 30. minuta i pierwszy gol… niestety dla Garwolina. Wielokrotnie wspominany przez nas w tekstach przedmeczowych Emmanuel Obi wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. W naszych szeregach nastał szok i niedowierzanie, ale prawda była taka, że musieliśmy odrabiać straty.
Nadzieja matką głupich
Wierzyliśmy mocno, iż druga połowa przyniesie pewnego rodzaju rozpromienienie. Niestety to nastąpiło tylko i wyłącznie na niebie, bowiem na boisku panowała niemoc naszych piłkarzy połączona z kolejnymi atakami rywali mogącymi zakończyć się drugą bramką, która na dobrą sprawę przy naszym podejściu tego dnia mogła rozwiać jakiekolwiek marzenia o punktach. Ta bramka jednak nie padała, co równało się z ciągłą nadzieją na zmianę wyniku i tak bardzo upragnionego gola. Niestety nawet mając futbolówkę kilka metrów przed linią bramkową, nie byliśmy w stanie wepchnąć jej do siatki, a minuty mijały nieubłaganie.
Finalnie goście dowieźli satysfakcjonujący wynik i zgarnęli bardzo ważne trzy punkty, które będą dla nich nadzieją na lepsze jutro i poprawę sytuacji w tabeli. Nam pozostaje wyciągnąć wnioski i zadać sobie bardzo poważne pytanie: dlaczego podejmując nie tak dawno przy Legionów ówczesnego lidera mogliśmy walczyć i biegać za trzech, a dziś na tym samym boisku zobaczyliśmy chaotycznie biegających chłopaków? Miejmy nadzieję, że święta będą czasem odpoczynku i potrzebnego resetu. Pora na poważnie zacząć punktować.
2 kwietnia 2026, Błonie
Błonianka Błonie 0:1 Wilga Garwolin
Bramka: 30′ Obi
Skład Błonianki: Wyszyński – Kostyk, Markowicz, Woronowicz, Mężyk, Gala (Rutkowski) – Chojnowski, Podolski (Śmieciński) – Bilonozhko, Stawiarz (Borkowski) – Wełna