ZAPOWIEDŹ MECZU | Błonianka Błonie – Talent Warszawa

Walka o utrzymanie nadal trwa, a do końca sezonu pozostały zaledwie dwie kolejki. Na szczęście ta sprawa nie tyczy się nas, lecz naszego przeciwnika, który jak tonący pod wodą będzie szukał dziś w Ożarowie powietrza.

Dojechać do końca w zwycięskiej passie

My co prawda nie gramy już o nic, lecz cały czas mamy świadomość tego, że możemy ścigać chociażby Ursus, który swój mecz wygrał już przedwczoraj. Szkoda byłoby po tak dobrej jesieni i nienajgorszej wiośnie na sam koniec ligi zjechać kilka pozycji w dół. Wiadomo, że apetyt urósłby, gdybyśmy znajdowali się w gronie miejsc dających możliwość walki chociażby o baraże, lecz na takie miejsca trzeba sobie solidnie zapracować, co, mamy nadzieje, uda nam się zrobić w następnym sezonie. Póki co musimy się jednak zadowolić tym, co jest. Cieszy z pewnością fakt, że są fragmenty, w których wyglądamy na boisku naprawdę dobrze. Grunt w tym, by te fragmenty przerodziły się w całe spotkania, a te w regularnie zdobywane przez Błoniankę punkty.

Pokazać talent

Nasz rywal, podobnie jak my dwa sezony wcześniej z rzędu, jest nakierunkowany na zdobywanie punktów, które w ostatecznym rozrachunku dadzą im upragnione utrzymanie w 4. lidze. Wcześniej aż takich kłopotów nie było, lecz ten sezon jest dla niebiesko-czerwonych solidną próbą. Na dodatek sprawy nie ułatwi im fakt, że przedwczoraj Mazur Karczew dokonał kolejnej wydawałoby się niemożliwej rzeczy i pokonał bardzo pewnie u siebie zrozpaczoną Victorię Sulejówek, która od początku sezonu pewnie kroczyła w stronę powrotu do 3. ligi. Te marzenia będzie musiała jednak odłożyć na co najmniej następny sezon. Czy drużyna z Warszawy wyjdzie w takim razie od początku nastawiona na mocne ataki w naszą stronę? Odpowiedź na to i inne pytania już od 19:00 w Ożarowie.

Ostatnie spotkanie

Z pewnością kibice Błonianki chcieliby powtórki wyniku z jesieni. My tego dnia, niczym rasowy pięściarz, oddaliśmy dwa nokautujące ciosy. W 51. minucie prowadzenie Błoniance dał Olek Bilonozhko, a siedem minut później drugie trafienie dołożył nikt inny, jak nasz niezawodny Szymon Śmieciński.