
Arek, na początek zapytam Cię o krótkie podsumowanie rundy Twoim okiem. Jak oceniasz postawę drużyny w ostatnich kilku miesiącach?
Powiem to, co wszyscy podkreślają – możemy być zadowoleni z tej rundy. Ja osobiście jestem bardzo zadowolony. Drużyna przeszła w ostatnim czasie kolejną rewolucję. Nowi ludzie, nowy sztab, wielka niepewność, jak będzie to wyglądać w nowym sezonie. Biorąc to wszystko pod uwagę, osiągnięty wynik jest naprawdę pozytywny. Nie jestem jednak zaskoczony, bo widziałem, jak pracujemy, jaką jakość mają poszczególni zawodnicy. Mocno wierzyłem w ten zespół i nie pomyliłem się.
Jak porównałbyś tę rundę do poprzednich sezonów w wykonaniu Błonianki? Czy możemy wskazać jakieś konkretne zmiany, które sprawiły, że jesteśmy teraz w zupełnie innych nastrojach niż chociażby rok temu?
Nie istnieje jedna odpowiedź, która zebrałaby wszystkie czynniki. Przede wszystkim wskazałbym jednak jakość zawodników – i nie chodzi mi tutaj o jakość czysto sportową, bo w poprzednich latach nasi piłkarze również nie byli słabi. Mam na myśli bardziej aspekt mentalny, podejście do pracy, zaangażowanie i dążenie do założonych celów. Ogromną rolę ma tu oczywiście sztab. To oni ten zespół przygotowali i zbudowali. Mentalność zawodników dobrze zgrała się z mentalnością trenera, podejściem do pracy, o którym często mówi. To w końcowym rozrachunku dało wynik, z którego jesteśmy na ten moment bardzo zadowoleni.
Nasza drużyna jest bardzo młoda, a Ty jesteś zdecydowanie najbardziej doświadczonym głosem w szatni. Jak czujesz się w takiej roli i czy uważasz, że postawienie na mniej ogranych, ale wciąż sportowo “głodnych” piłkarzy było jednym z elementów, który pozwolił nam wrócić na lepsze tory?
To, że zespół jest młody, na pewno dostarcza zarówno świeżości, jak i głodu zwycięstw. Z drugiej strony osoby takie jak Patryk Kostyk, Szymon Śmieciński czy Damian Mężyk, który przyszedł do nas w trakcie rundy, mimo wciąż bardzo dobrego wieku mają już duże doświadczenie – chociażby w trzeciej lidze – które w połączeniu z młodą krwią reszty drużyny daje tak dobry rezultat. Nigdy nie jest wskazane budowanie zespołu w oparciu o samą młodzież lub samą starszyznę. Wszystko musi być wyważone.
Teraz zapytam o coś, mówiąc kolokwialnie, trochę z innej beczki. Jesteś w Błoniance już kilkanaście lat, więc przeżyłeś tu wiele zarówno pozytywnych, jak i negatywnych chwil. Ostatnie kilka lat było dla nas wymagające sportowo i pozasportowo. Czy po tej lepszej rundzie odczuwasz już zmianę na plus, jeśli chodzi o podejście kibiców czy ogólnie opinii społecznej, czy to dopiero początek tej drogi?
Nie da się ukryć, że na bazie ostatnich kilku sezonów o klubie krążyły różne opinie, co z pewnością nie pomagało w budowaniu zespołu. Były sytuacje, w których zawodnicy wybierali inne opcje, niekoniecznie lepsze sportowo. Teraz ta opinia zdecydowanie się polepsza, ale na to potrzeba czasu. Tak naprawdę będzie to można ocenić po zakończeniu obecnego lub w przyszłym sezonie. Jeśli utrzymamy i będziemy stopniowo podnosić obecny poziom pracy na boisku oraz funkcjonowanie całego klubu, to z pewnością będzie potencjał do rozwoju i wzmacniania drużyny. W kwestii kibiców oczywiście wiele zależy głównie od wyników. Teraz są one pozytywne, więc naturalnie zainteresowanie jest większe, ale muszę zauważyć, że wielu z nich przychodziło na stadion i jeździło za nami też w tych trudniejszych okresach.
Ostatnie pytanie będzie związane już stricte z Tobą. Dla Ciebie ta runda była można powiedzieć słodko-gorzka. Przez większą jej część byłeś ważną postacią na boisku, zbierałeś pozytywne noty i zostałeś nominowany do grona pięciu najlepszych graczy Błonianki w rundzie jesiennej. Pod koniec października tę dobrą passę zastopował jednak kolejny uraz. Jak podsumowałbyś ostatnie miesiące w Twoim wykonaniu i kiedy możemy spodziewać się Twojego powrotu do gry?
Po przyjściu do klubu trenera Choderskiego przeprowadziliśmy rozmowę, ponieważ chciałem usłyszeć, jakie plany wobec mnie ma nowy sztab. Dało się odczuć, że trener ma obawy nie tyle co do mojej jakości piłkarskiej, co do intensywności pracy, treningów, którą chciał wprowadzić, i mojego odnalezienia się w tym środowisku. Ja podjąłem rękawicę, pokazałem, że jestem w stanie rywalizować z tymi młodymi chłopakami, którzy mają naprawdę spore umiejętności.
Rundę zacząłem na ławce rezerwowych – z czym się zresztą liczyłem – ale wierzyłem, że w końcu wywalczę sobie miejsce, co faktycznie stało się po drugim meczu sezonu z Mszczonowianką. Tego miejsca nie oddałem do momentu, kiedy pojawiły się pierwsze problemy zdrowotne. W meczach z Legionovią i Łomiankami tak naprawdę nie powinienem wystąpić, ale czułem, że jestem potrzebny zespołowi. Zacisnąłem więc zęby i zagrałem, ale w konsekwencji wypadłem na końcówkę rundy. Dziś mimo wszystko podjąłbym taką samą decyzję, bo taki już jestem. Ogólnie tę rundę w swoim wykonaniu oceniam bardzo dobrze, co potwierdzają również statystyki przygotowywane skrupulatnie przez trenerów. Wywalczone miejsce w składzie, liczba minut i liczba punktów, do których zdobycia się przyczyniłem, zdecydowanie mnie satysfakcjonują.
Jeśli chodzi o mój okres przygotowawczy, aktualnie kończę jeszcze rehabilitację, wykonuję treningi indywidualne rozpisane przez sztab i uzgodnione z moim fizjoterapeutą. Na ten moment widzę się na pierwszym treningu 7 stycznia wraz z drużyną i zaczynam standardowe przygotowania do wiosny. Z mojej strony dopóki będę czuł się potrzebny, nie będę odstawać, to będę chciał pomagać zespołowi. Niedługo wracamy do intensywnej pracy, bo mamy jeszcze dużo do zrobienia w kolejnej rundzie.