Układanka nabiera kształtu | Oskar Przysucha 0-4 Błonianka Błonie

Bardzo ważne zwycięstwo w Przysusze! Błonianka zdobyła pierwsze trzy punkty w nowym sezonie i udowodniła drzemiący w niej potencjał, co nie udało się w poprzednich meczach.

Byliśmy na musiku

Sobotnie spotkanie było dla nas niezwykle ważne. Po dotkliwych porażkach w pierwszych dwóch kolejkach nie brakowało poczucia zawodu i niepewności w kontekście kolejnych tygodni. Jechaliśmy do zespołu, na którego terenie nigdy nie gra się łatwo, jednak Oskar Przysucha również nie zaczął obecnej kampanii z wysokiego C. Naprzeciwko siebie stanęli zatem rywale mający sporo do ugrania i udowodnienia. Dla Błonianki trzecia przegrana z rzędu nie wchodziła w grę.

Szybka pobudka

Na szczęście tym razem wszystko ułożyło się pod nas i nie była to kwestia szczęścia, lecz dobrej dyspozycji biało-zielonych. Rotacje w składzie przeprowadzone przez trenera Rzymowskiego bardzo szybko dały efekt. Już w 3. minucie niezdecydowanie i brak komunikacji w obronie rywala wykorzystał rezerwowy dotąd napastnik Alex Dobrowolski. Była to jego debiutancka bramka na poziomie 4. ligi. Błonianka nie zamierzała się zatrzymywać. Konstruowane akcje miały w sobie pomysł i dynamikę, czego próżno było szukać tydzień wcześniej w Sokołowie Podlaskim.

Jakby tego było mało, naszą sytuację dodatkowo polepszyła druga żółta kartka, po której już w 28. minucie jeden z obrońców Oskara musiał opuścić boisko. Na placu zrobiło się więcej miejsca, co około 10 minut później wykorzystał Jan Kownacki, którego rajd skrzydłem oraz precyzyjny strzał dały Błoniance dwubramkowe prowadzenie. Na przerwę schodziliśmy w dobrych nastrojach i z wiarą, że zwycięstwo jest już na wyciągnięcie ręki.

Wełna nad i

To przekonanie przyszło być może zbyt szybko, bo po powrocie na boisko gospodarze odzyskali rezon i starali się odrobić straty. Na szczęście dla nas nie wynikło z tego nic nazbyt groźnego. Kilka razy interweniować musiał Marceli Wasilko, ale strzały zawodników Oskara lądowały zazwyczaj obok bramki lub dokładnie tam, gdzie stał golkiper Błonianki. Z licznymi dośrodkowaniami radzili sobie natomiast nasi obrońcy.

Jeśli chodzi o ofensywę, w pierwszej połowie biało-zielonych cechowały polot i aktywność, w drugiej postawiliśmy na konkrety. O ile rywal strzelał ślepakami, trener Rzymowski około 10. minut przed końcem wyciągnął zza pazuchy dubeltówkę w postaci Olgierda Wełny, który chwilę potem dwoma szybkimi trafieniami dopełnił dzieła zniszczenia.

Cztery bramki zaaplikowane Oskarowi to coś, na czym warto budować entuzjazm, ale pamiętajmy również, że to dopiero pierwszy tak udany mecz. Dobrą formę potwierdzić trzeba już w najbliższą środę w Pułtusku. Kolejne trzy punkty są niezwykle potrzebne, aby dalej wspinać się w górę tabeli.