Przed nami jeden z najcięższych wyjazdów z tej kampanii rozgrywkowej. Już w najbliższą sobotę zameldujemy się na Bielanach, by sprawdzić, czy Hutnik ma ochotę na awans w tym sezonie.

Ciężki teren
Tego chyba w żaden sposób tłumaczyć nie trzeba. Hutnik ostatnimi laty co roku mianowany jest do awansu ligę wyżej, jednak z różnymi skutkami. Nie wyklucza to faktu, iż mamy świadomość, na czyj teren jedziemy. Napędzeni zwycięstwem i dobrą grą przed tygodniem nie przybędziemy na Marymoncką z opuszczonymi głowami, lecz z zamiarem osiągnięcia dobrego wyniku. Ten sezon szczególnie pokazuje przewrotność w piłce nożnej, ponieważ niektóre drużyny, które sezon temu były spokojne o swoją sytuację, dziś muszą się podnosić z kolan. My póki co na szczęście trzymamy się daleko od dolnej strefy i okupujemy raczej środek tabeli. Miejmy nadzieję, że z tendencją wyłącznie wzrostową.
Poszukać swojej szansy
Gracze Hutnika w poprzednim sezonie mieli naprawdę dobre momenty i wydawało się, że do ostatnich kolejek będą się ważyły losy tego, kto zajmie jakie miejsce. Niestety dla naszych sobotnich gospodarzy tak się nie stało i wypisali się z walki nawet o baraże znacznie szybciej, niż planowali. Po zakończeniu rozgrywek nastąpiło sporo zmian kadrowych i z nową talią kart Hutnik ruszył na podbój 4. ligi.
Ostatnie spotkanie
Nasze poprzednie starcie w Błoniu na pewno zapadło kibicom w pamięć. To Hutnik wszedł zdecydowanie lepiej w mecz, bo po 13 minutach było już 2:0 dla pomarańczowo-czarnych. My zdołaliśmy przed przerwą odpowiedzieć jedną bramką autorstwa Mikołaja Szatasa. W drugiej połowie zespoły skupiły się bardziej na walce w środku pola niż na strzelaniu. Na dziesięć minut przed końcem prowadzenie podwyższył i dał spokój gościom Dominik Bartnik. Błonianka odpowiedziała jeszcze golem z karnego, którego pewnie wykorzystał Krystian Matwiejczuk. Na walkę o remis niestety zabrakło nam sił.