To nie był tak zły mecz Błonianki, na jaki wskazywałby końcowy wynik. Jednej rzeczy nie da się jednak zaprzeczyć – Mazovia przełożyła papier na boisko i potwierdziła swoje aspiracje do awansu.

Chcieliśmy ujarzmić bestię
Jadąc na teren rozpędzonej Mazovii oczywiście nie mogliśmy zakładać zdobycia punktów, ale wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie zagrać dobre spotkanie i postawić się rywalowi. Przez długi czas rzeczywiście wydawało się, że losy wyniku będą ważyć się do samego końca. Gospodarze mieli co prawda przewagę, ale największe zagrożenie w pierwszej połowie stwarzali jedynie po wrzutkach w pole karne. Błonianka była dobrze zorganizowana w obronie i co jakiś czas wyprowadzała groźne kontry, w których niestety brakowało często odpowiedniego kluczowego zagrania. Tuż przed przerwą więcej miejsca w powietrzu znalazł Maciej Jankowski, który uderzeniem głową otworzył wynik spotkania.
Słońce wyszło dla Mazovii
W przeciwieństwie do pogody (wychodzące z szatni drużyny przywitało wyglądające zza chmur piękne, wiosenne słońce), obraz meczu nie zmienił się zasadniczo również w pierwszych minutach drugiej odsłony meczu. Był to wręcz okres, w którym Mazovia popełniała sporo błędów w rozegraniu od własnej bramki. Często przejmowaliśmy piłkę, jednak wciąż nie potrafiliśmy skonkretyzować swoich poczynań w ofensywie. Bardzo konkretny był za to przeciwnik. Najpierw w 52. minucie drugą bramkę zdobył Jankowski, a wszystko posypało się około 70. minuty, kiedy dwa trafienia trafienia dołożył Patryk Zych. Ostatni kwadrans był faktycznie naznaczony bardziej narastającą frustracją niż nadzieją na zrobienie jeszcze czegoś pozytywnego. Wynik ustalił Adrian Szczutowski, natomiast sędzia główny nawet nie przedłużył dawno już rozstrzygniętego spotkania.
Rezultat zdecydowanie bezlitosny, zdecydowanie gorszy niż nasza postawa na boisku, ale na koniec trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie. W sobotnim meczu widać było różnicę w umiejętnościach poszczególnych zawodników. Zespół złożony z tak uznanych graczy od kilku lat walczy o awans na wyższy szczebel i tym razem w Mińsku mogą się w końcu doczekać realizacji tego celu. Nam pozostaje stawianie kroku za krokiem w stronę ligowej czołówki i uzbieranie w tym sezonie jeszcze kilku ładnych punktów. Kolejny cel – domowe zwycięstwo z Ożarowianką!