Czas zakończyć tę rundę pozytywnym akcentem. Od początku sierpnia nasi piłkarze robili wszystko, by nie znaleźć tam, gdzie znajdowaliśmy się przez dwa ostatnie sezony.

Spiąć dobrą rundę godnym zakończeniem
Przed startem tegorocznych rozgrywek snuliśmy różne przepuszczenia odnośnie do tego, jak będzie wyglądała sytuacja w tabeli. Jeśli chodzi o przewidzenie potencjalnych liderów, poszło nam gładko. Mało kto z pewnością stawiał jednak, że niemal na półmetku rozgrywek Błonianka będzie znajdować się niedaleko za czołówką. I choć na mistrzostwo raczej już się nie zapatrujemy, to cieszy fakt, że drużyna, która przez dwa ostatnie sezony musiała martwić się do końca sezonu (albo i jeszcze po nim) o pozostanie na tym samym szczeblu, teraz okupuje 6. miejsce w tabeli. Oczywiście nie popadamy w samozachwyt. Wręcz przeciwnie, pamiętamy o tym, że rywale depczą nam po piętach i musimy regularnie punktować. Przed ostatnią kolejką rundy udało nam się wrócić na zwycięską ścieżkę i miejmy nadzieję, że zostaniemy na niej aż do wiosny.
Makowianka również w formie
Tydzień temu pokonaliśmy Talent po, co by nie mówić, ciężkim starciu. Teraz do Błonia przyjedzie drużyna, która jest znacznie wyżej w hierarchii ligowej. Makowianka tego sezonu nie rozpoczęła w spektakularny sposób, jednak z każdą kolejną kolejką rozkręcali się niczym stary dobry parowóz. Był nawet okres, w którym zanotowali 4 wygrane z rzędu, w tym 3:2 z obecnym liderem z Sulejówka oraz 2:1 z sąsiadującym w stawce Przasnyszem. Kilka tygodni później ulegli jednak Hutnikowi 1:2, a także zostali rozgromieni przez Oskara Przysuchę 0:5. Kolejkę temu wrócili na zwycięski tor, pokonując Marcovię aż 5:1.
Ostatnie spotkanie
Ostatni raz z Makowianką mierzyliśmy się na początku kwietnia bieżącego roku. Pierwsza połowa przy ulicy Sportowej w Makowie Mazowieckim przebiegła bardzo spokojnie i nie obejrzeliśmy w niej ani jednego gola. Potem nasi zawodnicy postanowili wziąć się do pracy i już 8 minut po rozpoczęciu drugiej odsłony na listę strzelców wpisał się Mikołaj Szatas. Niespełna kwadrans później na 2:0 podwyższył Szymon Śmieciński. Niedługo potem gospodarze złapali kontakt za sprawą trafienia Alvaro Melo. Stykowy wynik utrzymał się do 90. minuty. W doliczonym czasie z karnego do siatki trafił jednak Patryk Kostyk. Ten gol ostatecznie rozwiał wątpliwości co do zwycięzcy spotkania.