Trzy ostatnie rozdania w tej rundzie. Pierwsze już jutro. Do Błonia przyjedzie zespół, który po doskonałej serii i lekkiej zadyszce, chce wrócić na właściwe tory.

Twierdza Błonie
W tej rundzie na własnym boisku przegraliśmy dwa spotkania – z Przasnyszem oraz Mazovią. Udowodniliśmy przy tym, że na własnym boisku jesteśmy bardzo groźni, niezależnie od tego, z kim gramy. Na myśl przychodzi oczywiście znakomity mecz z Legionovią 25 października, lecz niestety tydzień później do Łomianek przyjechała już jakby inna drużyna. Chcemy jak najbardziej uniknąć tego, co stało się u ubiegły piątek, i pokazać naszemu najbliższemu rywalowi, że nie będzie to dla nich łatwa przeprawa. Mimo iż KTS nie jest dla nas wygodnym przeciwnikiem, musimy stanąć na wysokości zadania i rozegrać spotkanie tak dobre jak to z „Novią” lub z początku rozgrywek z Piaseczna.
A Weszło ostrzy kły
Znakomita seria 6 zwycięstw z rzędu, podczas której udało się pokonać 3:2 Piaseczno i Sulejówek, została przerwana nie jedną, a nawet dwoma porażkami. Na drodze stanęli Hutnik Warszawa oraz Oskar Przysucha. W klubie nie wywołało to większej paniki, zważywszy na to, iż Hutnicy, którzy dzielą stadion z KTS-em, są obecnie v-ce liderem tabeli. Podopieczni Łukasz Ryczkowskiego poprzednią kolejkę zagrali podobnie jak my, 31 października, i pewnie pokonali beniaminka z Marek 2:0. Czy to oznacza powrót na zwycięski szlak? Miejmy nadzieję, że gracze z Błonia wtrącą tutaj swoje trzy grosze.
Ostatnie spotkanie
Nasze poprzednie starcie przypadało na ostatnią kolejkę ubiegłego sezonu. Dla KTS-u był to mecz o nic, my natomiast musieliśmy wierzyć, że uda nam się urwać jakieś punkty, by zapewnić sobie pozostanie na poziomie 4. ligi. Mecz zaczęliśmy dobrze, a nawet bardzo, ponieważ już w 10. minucie Szymon Śmieciński wyprowadził Błoniankę na prowadzenie. Gospodarze szybko jednak wyrównali za sprawą Kacpra Koterwasa, a następnie jeszcze wyszli prowadzenie. Druga połowa zaczęła się już spokojniej, jednak w 67. minucie Weszło ponownie trafiło do siatki. Minutę później drugiego, a zarazem kontaktowego gola w tym spotkaniu zdobył niezawodny Szymon Śmieciński. Niestety sam Szymi meczu nie wygra i na 180 sekund przed końcowym gwizdkiem Koterwas zakończył nadzieje Błonianki na jakiekolwiek punkty w tym starciu.