ZAPOWIEDŹ MECZU | Błonianka Błonie – Marcovia Marki

Drodzy kibice! Wcześniej nie było takiej potrzeby, lecz teraz wolimy uprzedzić. Lepiej zapiąć pasy. Maj dla kibica Błonianki będzie obfitował w wiele spotkań, czy to domowych, czy to wyjazdowych, a łącznie będzie ich aż 7. Już w sobotę pierwszy akcent tej szalonej układanki.

Przerwa zimowa i zmiany kadrowe

Sparingi Marcovia rozpoczęła od dwóch nieznacznych porażek z Olimpią Zambrów 0:1 i Nadnarwianką Pułtusk 2:3. Po tym przyszło trochę lepsze w postaci wysokiej wygranej 6:1 z Tygrysem Huta Mińska. Mecz kontrolny numer cztery biało-żółto-zieloni rozegrali z nami i to starcie zakończyło się remisem 1:1. Ostatni sparing to znów nieznaczna porażka jedną bramką z Naprzodem Zielonki (4:5).

Pierwszym i najważniejszym transferem naszego rywala było ogłoszenie nowego trenera – Konrada Kucharczyka. Nowym asystentem i zarazem trenerem bramkarzy został Dawid Bułka. Pierwszym ogłoszonym zawodnikiem był Piotr Augustyniak (wcześniej Ząbkovia Ząbki), który przez kibiców określony został jako „młodzieżowiec, który jest doświadczony”. Drugi transfer przychodzący to powrót, bowiem do klubu ponownie zawitał Daniel Ciechański (ex-Naprzód Zielonki). Dwa ostatnie nazwiska zasilające barwy Marcovii są już kibicom Błonianki dobrze znane. Żółto-zielone barwy od rundy wiosennej przywdziewają pomocnik Sebastian Czapa (Nadnarwianka Pułtusk) oraz bramkarz Mateusz Łysik (Mazur Karczew).

Zmagania ligowe

Marcovia jako beniaminek ma bardzo ciężkie zadanie przed sobą. Jutrzejsi goście dłuższy czas przebywali w okolicach strefy spadkowej, a ostatnio także efektem lepszej dyspozycji Wilgi, choć w szczególności przez swoją niemoc, spadli na ostatnią, czyli 18. lokatę. Na koncie mają 18 punktów, o 2 mniej niż przedostatni Garwolin. Z 25 ligowych starć wygrali jedynie 5, zremisowali 3 razy, a pozostałe 17 meczów to porażki. Ich bilans bramkowy wynosi 37:61.

Wrócić na zwycięską ścieżkę

Błonianka nie wygrała od dwóch kolejek, a przy naszym obecnym miejscu w tabeli takie rzeczy nie przechodzą bez echa. Piaseczno, które wygrało z nami w środę i Mszczonowianka dogoniły nas już na odległość jednego „oczka”. Legionovia tylko przez porażkę z liderem nie zajęła naszego miejsca. Jest naprawdę gorąco, a przy tak dużym natężeniu meczów emocje i rollercoaster gwarantowane. Musimy powrócić do normalnego punktowania, bo w przypadku następnych potknięć możemy spaść nie o jedno miejsce w dół, lecz już o dobrych kilka. Najważniejsze będzie wejście w ten majowy maraton z chłodną głową i nie grać emocjami. Miejmy nadzieję, że zmarnowane sytuacje zrekompensujemy sobie w najbliższym czasie i będziemy mogli znów cieszyć się z kompletowania punktów.

Marcovia o życie

Pamiętamy nie tak dawno Wilgę Garwolin, która przyjechała do Błonia, mówiąc kolokwialnie, gryźć trawę. Teraz na Stadion Miejski ponownie przyjeżdża drużyna z dołu tabeli, wielu może rzec nawet, że bez szans na ratunek przed spadkiem. Wiemy jednak, ile od tamtego czasu zrobiła Wilga i choć do upragnionego celu jest jeszcze daleko, to nie tak dawno ten cel wydawał się jeszcze wręcz niemożliwy do osiągnięcia. Niech to będzie dla nas lekcją i powodem skupienia od pierwszych minut na boisku. Jedno jest pewne – czeka nas majówka pełna piłkarskich emocji, a pierwszy akord wybrzmi już jutro o 13:00 przy Legionów!