Wciąż nie znaleźliśmy recepty na pokonanie MKS-u Przasnysz, za to przyglądając się bilansowi z naszym najbliższym rywalem, już nie wygląda to tak źle. Fakty są jednak takie, że udamy się na ciężki teren do Garwolina, by przełamać serię dwóch porażek z rzędu.

Sezon poprzedni i obecny
Piłkarze z Garwolina są żywym przykładem na to, że prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a jak kończą. W pierwszych siedmiu kolejkach ubiegłego sezonu zdobyli oni tylko cztery punkty i wielu określało ich jako jednego z kandydatów do spadku. Przerwa zimowa została jednak w pełni przez nich wykorzystana i w kilka dobrych tygodni podskoczyli w tabeli na tyle, by pod koniec móc spokojnie patrzeć na to, co działo się w dole stawki. Ostatecznie rozgrywki 2024/2025 zakończyli na 13. miejscu z dorobkiem 40 punktów.
W tym roku przeżywają swego rodzaju déjà vu, bowiem nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa. Na koncie mają jeden remis z Oskarem Przysucha (1:1). Na inaugurację sezonu przegrali przed własną publicznością z Mazurem Karczew (0:1), a tydzień później doznali bolesnej porażki z Hutnikiem (aż 0:5). Po wspomnianym zdobytym punkcie, kolejkę później musieli uznać wyższość Marcovii. Niech to nas jednak nie zwiedzie, ponieważ każdy mecz jest okazją do odbudowania się i nawet taki bilans nie jest żadnym wyznacznikiem formy w danym dniu.
Letnie sparingi
Przygotowania do sezonu nasz najbliższy rywal rozpoczął od starcia ze Świdniczanką Świdnik (3. liga), które zakończyło się zwycięstwem 4:2. Tydzień później wynik się odwrócił, ponieważ naprzeciw stanęła wspomniana już wyżej ekipa z Marek. Trzeci mecz to powrót na wygraną ścieżkę w starciu z Podlasiem Sokołów Podlaski (5. liga). Kilka dni później jednego dnia rozegrali dwa sparingi. Oba zakończyły się zwycięstwami nad piątoligowymi drużynami: pierwszy z Mazovią II Mińsk Mazowiecki (2:0), drugi z Huraganem Wołomin (3:1). Na zakończenie okresu przygotowawczego wygrali z LKS-em Chlebnia 2:1.