Jak napisał nasz kolega z redakcji – do trzech razy sztuka! Garwolin z pewnością nie należy do łatwych terenów, lecz my musimy zrobić wszystko, by przerwać złą passę ciągnącą się od meczu w Sulejówku.

Na przekór wszystkim
Wymuszone zmiany w wyjściowym składzie, które oglądaliśmy parę dni temu w Błoniu, dały o sobie znać i niestety nie oglądaliśmy tej samej Błonianki, która jeszcze kilka meczów wstecz była w stanie zaskoczyć rywala czymś ekstra. Czas zapobiec zapadaniu w sen, by uniknąć podobnej jak sezon temu sytuacji i wziąć sprawy w swoje ręce. Mamy nadzieję na poprawę formy Kamila Zapytowskiego i powrót jego pewnych interwencji, które nie raz ratowały mecz. Nadzieje pokładamy również w tym, że w końcu zacznie się poprawiać dyspozycja naszej ofensywy. Mowa tutaj szczególnie o napastnikach, ponieważ jak dotąd to inni zawodnicy muszą brać na siebie ciężar strzelania bramek.
Nie dać przeciwnikowi krzty nadziei
Tytuł rodem z dobrej średniowiecznej opowieści. To jednak realia, którym musimy stawić dziś czoła. Co prawda Wilga formą nie grzeszy, ale my musimy pamiętać, że każdy zespół może się przełamać. Kluczem do wygranej będzie wyeliminowanie błędów z poprzednich kolejek, choć nie mieliśmy na to zbyt wiele czasu. Drużyna z Garwolina dobrze wie, jak rozgrywać z nami spotkania. Czy Grzegorz Piesio i jego ekipa rozpoczną proces odbudowy od pokonania Błonianki? W naszym interesie będzie dopilnowanie, by pod żadnym pozorem się tak nie stało.
Ostatnie spotkanie
Nie mielibyśmy nic przeciwko, by powtórzył się scenariusz z 24 maja. Wtedy rozgrywaliśmy mecz 31. kolejki Syty Król 4. Ligi. Choć pierwsza połowa nie zapowiadała zbyt wielu emocji, w drugich czterdziestu pięciu minutach rozpoczął się istny karnawał strzelecki. Najpierw to jednak goście cieszyli się z prowadzenia, bowiem w 49. minucie bramkę zdobył Gracjan Grot. Strzelanie dla nas rozpoczął Patryk Kamiński w 62. minucie. Niespełna dziesięć minut później „Mara” nie trafił z karnego, ale chwilę potem zrehabilitował się asystą przy golu Darka Zjawińskiego. Nasz El Kapitan w 88. minucie postawił kropkę nad „i”, strzelając gola na 3:1 i ustalając przy tym wynik meczu.