Plan na start wykonany | MKS Piaseczno 1-4 Błonianka Błonie

O lepszym starcie sezonu niż ten przed rokiem nie myśleli chyba nawet najzagorzalsi kibice Błonianki. A jednak! Nasza drużyna pewnie pokonała MKS Piaseczno 4:1 na inaugurację rozgrywek, wygraną praktycznie zapewniając sobie jeszcze w pierwszych dwudziestu minutach.

Kontrola od samego początku

I nie będzie tu żadnego przerysowania czy też szukania na siłę subiektywnego spojrzenia. Różnicę w dyspozycji obu drużyn dostrzegli nawet zatwardziali fanatycy z Piaseczna. Ale może po kolei. Mecz zaczął się dosyć spokojnie i nic nie wskazywało na nawał akcji czy też przewagę z jednej bądź tym bardziej z drugiej strony. To gracze gospodarzy pierwsi zagrozili bramce strzeżonej przez Kamila Zapytowskiego, już w pierwszych sekundach meczu próbując lobować naszego golkipera. Ten jednak nie dał się nabrać na tak przewidywalne sztuczki.

Chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne biało-niebieskich. Piłkę niecelnie wybijaną przez obrońców przejął Szymon Śmieciński, ustawił ją sobie na lewej nodze i jako pierwszy zawodnik Błonianki wpisał się na listę strzelców w nowym sezonie. Piaseczno, chcąc nawiązać walkę, rzuciło się do ataku. Zapomnieli przy tym niestety o dobrym wyjściu z własnej „szesnastki”, efektem czego wybijaną futbolówkę przejął tym razem Jakub Zborowski i posłał piekielnie mocny strzał. Bramkarz był bez szans, a z trybun dało się słyszeć pierwsze pomrukiwania odnośnie do kiepskiej formy gospodarzy.

Nie dziękujemy, my się nie zatrzymujemy

Około dziesięć minut po strzeleniu drugiej bramki mogliśmy definitywnie zamknąć temat powrotu naszego rywala do meczu, jednak Kacper Rogoziński dosłownie z kilku metrów nie oddał celnego strzału, bowiem jedynie obił poprzeczkę. Nic to jednak nie nauczyło obrońców MKS-u. Chwilę potem piłkę w równie prosty sposób odebrał im Illia Zaporozhchenko i pięknym technicznym uderzeniem posłał piłkę nad bramkarzem. Nokaut, szok i niedowierzanie. Nawet po długości tego tekstu mogą Państwo stwierdzić, iż możemy być już po starcie drugiej połowy. W rzeczywistości taki wynik widniał na tablicy po zalewie… 17 minutach spotkania. Dalsza część pierwszej połowy to już większy spokój w naszych szeregach. Do głosu próbowało dochodzić Piaseczno, jednak mimo doskonałych sytuacji nie udało im się strzelić choćby jednego gola.

Cisza po burzy

Drugie czterdzieści pięć minut ponownie lepiej zaczęli gracze z Błonia, czego efektem był przysłowiowy gwóźdź do trumny w postaci czwartej bramki. Drugie trafienie dołożył grający dobre zawody tego dnia Szymon Śmieciński. Warto wspomnieć, że asystę przy tym trafieniu zapisał na swoje konto nasz bramkarz. Wśród kibiców gospodarzy zaczęły się pojawiać pytania odnośnie do wzmocnień zespołu. Ewidentnie dało się wyczuć zniesmaczenie faktem, że Błonianka, która jeszcze nie tak dawno nie była nawet pewna występów w 4. lidze, dziś rozgrywała koncertowe zawody przy ulicy 1 Maja.

Ich modły tylko w malutkiej części zostały wysłuchane, ponieważ w 71. minucie sędzia podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Patryk Czarnowski. Wtedy też tempo tego meczu wyraźnie ustało. Wydawałoby się, że biało-niebiescy mogą jeszcze rzucić się w morderczą pogoń. Jak się okazało, nawet mimo zmian w naszej drużynie zachowaliśmy kontrolę nad meczem i wynikiem. Drobny błąd, który wkradł się pod sam koniec, w efekcie którego arbiter podyktował kolejną jedenastkę, naprawił pewną paradą dobrze dysponowany tego dnia Kamil Zapytowski. 

Niedługo potem sędzia zakończył tę nierówną batalię. O kolejne punkty przyjdzie nam powalczyć już w czwartek przed długim weekendem, gdy na Stadion Miejski w Błoniu przyjedzie napędzona jeszcze wyższą wygraną Mszczonowianka.


9 sierpnia 2025, Piaseczno

MKS Piaseczno 1:4 Błonianka Błonie

Bramki: 71′ Czarnowski (k.) – 4′, 52′ Śmieciński, 7′ Zborowski, 17′ Zaporozhchenko

Skład Błonianki: Zapytowski – Zborowski, Skok, Woronowicz, Piekarski (80′ Gala) – Podolski (70′ Niezgoda), Kostyk (89′ Kolak), Zaporozhchenko (63′ Chojnowski) – Śmieciński (60′ Gap), Stawiarz (70′ Wełna), Rogoziński (60′ Bilonozhko)