Przasnyska klątwa | Błonianka Błonie 1-2 MKS Przasnysz

Są czasem takie rywalizacje, w których za żadne skarby nie możesz znaleźć sposobu na swojego przeciwnika. W naszym przypadku są to starcia z MKS Przasnysz, co niestety potwierdziło się również wczoraj.

Niewygodny rywal

Do środowego spotkania obie drużyny przystępowały z podobnej pozycji. Zarówno Błonianka, jak i MKS Przasnysz wygrały wcześniej dwa ligowe mecze, doznając jednej porażki. Już to pokazywało nam, że do Błonia przyjedzie solidny przeciwnik. Kolejną kwestią jest jednak fakt, że zespół z północy Mazowsza jak dotąd nam, mówiąc kolokwialnie, nie leży. W zeszłym sezonie udało się wyrwać zaledwie jeden punkt i w żadnym z dwóch rozegranych z MKS-em meczów nie zdołaliśmy zdobyć wyraźnej przewagi. Liczyliśmy więc na przełamanie tego trendu, czyli trzecią sierpniową wygraną Błonianki.

Przasnysz jak ściana, nie da się przesunąć

Nic jednak z tego. Biało-niebiescy ponownie okazali się oponentem, którego trudno powalić na deski, choć paradoksalnie był to w naszym wykonaniu najlepszy występ przeciwko temu rywalowi. Podopieczni Wojciecha Kordka pokazali w tym meczu jedną kluczową rzecz, której zabrakło zawodnikom Błonianki – skuteczność pod bramką. Oba gole dla Przasnysza padły po sytuacjach może nie przypadkowych, ale z pewnością nie stuprocentowych. Goście nie pokazali wczoraj wielkiej piłki. Wykorzystali swoje okazje, chcieli zabić mecz i, mimo że w końcówce walił im się grunt pod nogami, zdołali dowieźć pozytywny rezultat do końcowego gwizdka.

My za to biliśmy głową w mur. Mur, którego jedną składową – bramkarza Michała Subczyńskiego – należy niewątpliwie docenić za dobrą postawę. Przez długi czas, a szczególnie w końcówce, prowadziliśmy ostrzał bramki przeciwnika. Próbowali Szymon Śmieciński, Mikhail Charniauski, Aleksander Stawiarz czy Olgierd Wełna. W większości przypadków brakowało jednak szczęścia lub umiejętności. W to, że z tego meczu uda się jeszcze coś wyciągnąć, uwierzyliśmy 83. minucie po celnym uderzeniu Oleksandra Bilonozhko. Później okazji było tyle, że mogliśmy nawet powtórzyć pamiętną pogoń za Mszczonowianką. Sytuacji jednak nie wystarczy sobie stwarzać, trzeba je również wykorzystać, a to było zbyt często ponad nasze siły.


27 sierpnia 2025, Błonie

Błonianka Błonie 1-2 MKS Przasnysz

Bramki: 83′ Bilonozhko – 18′ Maciejewski, 80′ Szmigiel

Skład Błonianki: Zapytowski – Zborowski (70′ Gala), Skok, Woronowicz, Charniauski (85′ Piekarski) – Podolski, Chojnowski (57′ Bilonozhko), Zaporozhchenko – Śmieciński, Stawiarz (57′ Wełna), Rogoziński (86′ Gap)