Tak to się robi! | Błonianka Błonie 2-0 Mazur Karczew

To nie czas na przesadną euforię, ale jeśli drużyna wróci znów do takiego grania, jakie pokazała w Piasecznie lub z Karczewem w sobotę, to mamy naprawdę na czym budować.

Z meczu na mecz

Wspominaliśmy już kilkukrotnie, że nasz obiekt gościł w sobotę reprezentacje Polski i Rumunii u-17 z okazji meczu Pucharu Syrenki. Stąd też w niedzielę nasze rezerwy rozgrywały derby w Passie o 11:00, a dwie godziny później pierwsza drużyna wybiegała na murawę przy Legionów. Wcześniejsze starcie mimo niesprzyjającej aury przyciągnęło na stadion Passovii wielu kibiców z Błonia. To spowodowało, że gdy nasi piłkarze w Błoniu wychodzili na murawę, trybuny były wypełnione w niespełna 50%.

Pisałem coś o aurze? No to tego dnia tylko ona nie sprzyjała, bowiem nasi zawodnicy wyszli na to starcie bardzo skoncentrowani. Kibiców przybywających na stadion z pewnością ucieszył widok naszego kapitana Arka Niezgody w wyjściowym składzie. I choć to Mazur rozpoczął w tym meczu kreowanie akcji, to my z każdą minutą nabieraliśmy pewności i swobody. Piłkarzom z Karczewa ciężko było znaleźć luki w naszej defensywie, choć trzeba przyznać, że kilka razy zakotłowało się pod bramką strzeżoną przez golkipera Błonianki. Pod koniec pierwszej połowy los postanowił dać nam szansę w postaci rzutu karnego. Do piłki podszedł Aleksander Stawiarz, jednak nie powiększył on swojego dorobku bramkowego, ponieważ bramkarz dobrze wyczuł intencje strzelca. To zwiastowało bardzo ciekawą drugą część spotkania.

Raz i drugi

Nie myliliśmy się. Już niespełna pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy Błonianka wyszła na prowadzenie. Oleksandr Bilonozhko pokazał, co znaczy walka do końca o każdą piłkę, i sprytnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Asystę zaliczył Arek Niezgoda, który swoją drogą zasłużył na tytuł zawodnika meczu. Stadion eksplodował z radości. Potem to goście mieli dwie dogodne sytuacje, jednak nie zagrozili naszej bramce. Jak mawia piłkarski klasyk, „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. I to nikt inny jak Szymon Śmieciński ukarał graczy Mazura, strzelając pięknie przy słupku po doskonałej asyście od Olka Bilonozhko. Karczew próbował jeszcze swoich sił, ale w bramce dwoił się i troił doskonale dysponowany tego dnia Kamil Zapytowski. Błonianka również miała dogodne szanse na zamknięcie tego meczu, jednak „najniebezpieczniejszy wynik w piłce nożnej” utrzymał się już do końca rywalizacji.

Nasza drużyna sięgnęła po ważne trzy punkty i w dobrym stylu wróciła na zwycięskie tory; miejmy nadzieję, że na jak najdłużej. Przed nami ciężki, lecz bliski wyjazd na Marymoncką, gdzie zmierzymy się z Hutnikiem Warszawa. Już teraz zapraszamy kibiców na to spotkanie, które rozpocznie się w najbliższą sobotę o godzinie 19:00.