Godne zakończenie rundy | Błonianka Błonie 3:0 Makowianka Maków Mazowiecki

Czas w końcu dobrze odpocząć i zebrać siły, ponieważ na wiosnę zdecydowanie będzie o co walczyć. Błonianka deklasuje u siebie Makowiankę i pozytywnym akcentem kończy piłkarski rok 2025.

Pogoda jakby synchroniczna

Już idąc na stadion, dało się poczuć pozytywną energię. Mimo późnego listopada      słońce rozjaśniło humory wielu, stąd też i na stadion dotarła większa liczba kibiców niż zazwyczaj. Po drugiej stronie w końcu doczekaliśmy się kibiców gości. Nieliczni, ale fanatyczni. Uwagę przykuła jedna z ich przyśpiewek, gdzie w jednym momencie padły okrzyki, że strzelą Błoniance trzy bramki. No ale powoli, od początku. Już na starcie dało się zauważyć, że nie będzie to nudne spotkanie, ponieważ obie drużyny jak najszybciej dążyły do przejęcia inicjatywy i stworzenia coraz to groźniejszych sytuacji. Z naszej strony próbował Szymon Śmieciński, który puścił piłkę między nogami bramkarza, jednak obrońca zdążył wybić ją na rzut rożny. Takie akcje wyraźnie podrażniły ekipę MKS-u. Dwa groźne ataki z ich strony skończyły się jednak obroną Kamila Zapytowskiego i strzałem obok bramki.

Do działania postanowił przystąpić nasz napastnik Olgierd Wełna, który dzięki swojej nieustępliwości zdołał wcisnąć futbolówkę pod nogą golkipera z Makowa. Radość, euforia i szał. Błonianka na prowadzeniu. I jeśli ktoś mógł śmiało powiedzieć, że przed golem nie byliśmy lepszą drużyną, to po jej strzeleniu jakby ktoś podwoił naszą moc. Gracze z Błonia ruszyli w szarżę, a efektem tego było trafienie Szymona Śmiecińskiego jeszcze przed przerwą. Do szatni schodziliśmy w doskonałych nastrojach, wiedząc przy tym, że to jeszcze nie koniec emocji.

Druga połowa również dowiozła

Po rozpoczęciu drugiej odsłony nie byliśmy świadkami zwolnienia tempa. I pamiętając poprzedni mecz z Talentem, gdzie po szybkich dwóch ciosach byliśmy już praktycznie pewni trzech punktów, tutaj w żadnym wypadku nie mogliśmy tego powiedzieć. Każdy kolejny atak przyjezdnych wróżył niebezpieczeństwo, a mimo to kończyło się maksymalnie na rzucie rożnym. Błonianka z każdą minutą bliżej końca meczu zaczęła znowu podkręcać tempo. Nasi gracze chcieli sprawić, by rywal nie poczuł choć odrobiny wiatru w żaglach. Bardzo dogodną sytuację mieliśmy z rzutu wolnego, ale bramkarz gości pewnie stał na linii i wybronił uderzenie. Niespełna dziesięć minut później Patryk Kostyk zmarnował bardzo podobną sytuację do tej z pierwszej połowy, w której bramkę zdobył Szymon. Znów defensor Makowianki wybijał futbolówkę. Jednak już chwilę potem dobre podanie Olka Bilonozhko na bramkę zamienił nasz niezawodny Zico, czyli Kacper Chojnowski. 

Niedługo później sędzia gwizdkiem oznajmił koniec meczu. Przy równoległym potknięciu Legionovii, zimę spędzimy na piątym miejscu w tabeli, co w porównaniu z ostatnimi sezonami uznajemy za duży sukces, pamiętając przy tym jednak, że to dopiero półmetek rozgrywek. Przyjmujemy ten wynik z pokorą i szacunkiem i mamy nadzieję, że nasi zawodnicy niesieni dobrą rundą jesienną będą w stanie na wiosnę powalczyć o wynik, który w połowie czerwca będzie cieszył oko zawodnika, trenera, kibica oraz każdego związanego z Błonianką. Niedługo na naszej stronie pojawi się szersze podsumowanie pierwszych siedemnastu kolejek sezonu 2025/2026, na które już teraz serdecznie Państwa zapraszamy!


22 listopada 2025, Błonie

Błonianka Błonie 3:0 Makowianka Maków Mazowiecki

Bramki: 28′ Wełna, 43′ Śmieciński, 90’+4 Chojnowski

Skład Błonianki: Zapytowski – Charniauski, Mężyk, Skok, Gala, Rogoziński – Chojnowski, Zaporozhchenko (46′ Bilonozhko), Kostyk – Śmieciński (83′ Podolski), Wełna (62′ Stawiarz)