ZAPOWIEDŹ MECZU | MKS Piaseczno – Błonianka Błonie

To nie żaden błąd ze strony naszej redakcji, ani tym bardziej związku. Znów przyjdzie nam inaugurować sezon z tą samą drużyną co rok temu i również na tym samym obiekcie. W sobotę oficjalnie rozpoczniemy kampanię 2025/26.

Powtórzyć sukces sprzed roku

Błonianka znów przeszła gruntowny remont. Kadra zmieniła się w bardzo dużym stopniu względem poprzedniego sezonu. Nowy trener, nowe porządki, nowi zawodnicy. Zatrzymując właśnie na chwilę przy tych ostatnich. Do soboty czeka nas jeszcze kilka ważnych ogłoszeń kadrowych. Miejmy jednak nadzieję, że w tym nawale informacji oraz ogólnym chaosie znajdziemy złoty środek, by w jak najlepszym stylu rozpocząć rozgrywki i punktować od pierwszych kolejek. Mecze towarzyskie przed sezonem mogą delikatnie napawać optymizmem, jednak warto pamiętać o tym, iż spotkania o stawkę to zupełnie inny poziom wyzwania.

Piaseczno ponownie naprzeciw nas 

Nasze piłkarskie déjà vu. Ponownie zawitamy przy ulicy 1 Maja, by rozpocząć tam rozgrywki ligowe. Nasz pierwszy przeciwnik w ciągu ostatnich paru dni poinformował o odejściu trzech zawodników. Byli to: Gracjan Konopski, Ahmed Toriola Ayodeji oraz Filip Dziełak. Gospodarze z pewnością będą mieli coś do udowodnienia, bowiem w poprzednim sezonie obie ekipy wygrały po jednym starciu. Zarówno Błonianka, jak i Piaseczno zakończyły poprzedni sezon tuż nad strefą spadkową. Tym bardziej obie drużyny będą starały się jak najlepiej wejść w rozgrywki, by uniknąć takich sytuacji, jak przed paroma miesiącami.

Ostatnie spotkanie

Nasze poprzednie starcie rozgrywaliśmy w roli gospodarzy, ale na obiekcie Legia Training Center. Już po dziesięciu minutach rywal prowadził, jednak my nie pozostaliśmy dłużni i dzięki dobremu uderzeniu Kacpra Chojnowskiego szybko wyrównaliśmy. W drugą połowę lepiej weszła niestety ekipa z Piaseczna. Szybkie dwie bramki strzelili wspomnieni wyżej Filip Dziełak i Gracjan Konopski. Mecz odbywał się w bardzo ciężkich, śnieżnych warunkach. Przewaga dwóch bramek była dobra dla gości, jednak do akcji wkroczył nie kto inny jak Dariusz Zjawiński, który w niedużym odstępnie czasowym przywrócił nam nadzieję, zdobywając dwie bramki i wyrównując tym samym stan meczu. MKS nie powiedział niestety ostatniego, a nawet ostatnich słów i strzelił jeszcze dwa gole. Spotkanie zakończyło się naszą porażką 3:5.