Cytując klasyka, „nadszedł dzień dzisiejszy”. Środa z 4. ligą zapowiada dla naszych kibiców nie lada emocje. Do Błonia przyjedzie napędzona dwoma zwycięstwami z rzędu ekipa MKS-u Przasnysz.

Wrócić na dobre tory
Dla Błonianki będzie to okazja, by zatrzeć złe wrażenie po spotkaniu w Sulejówku, które kompletnie nie poszło po naszej myśli. Dodatkowo trener Łukasz Choderski nie będzie mógł skorzystać z naszej legendy – Arka Niezgody, który będąc na ławce rezerwowych w ubiegłą sobotę, został poczęstowany czerwoną kartką przez sędziego. Nasz pomocnik z pewnością pomagał całej drużynie podczas przygotowań do tego meczu. A teraz zadanie będzie równie ciężkie, co ostatnio. Przy Legionów będziemy gościć drużynę, która znów ma ambicje na górną połowę stawki. Co prawda dzięki lepszemu bilansowi znajdujemy się obecnie nad MKS-em Przasnysz, lecz goście zdają się być w naprawdę dobrej formie, którą zaprezentowali jeszcze przed startem sezonu, a po jego rozpoczęciu tylko ją potwierdzili.
Jak ryba w wodzie
Biało-niebiescy czują się bardzo dobrze na poziomie 4. ligi. Mimo nie najlepszej inauguracji sezonu przed własną publicznością (przegrali 0:1 z Hutnikiem), w drugiej kolejce przywieźli bardzo cenne trzy punkty z Przysuchy, zwyciężając tam 2:0. Ostatni weekend to druga wygrana z rzędu, tym razem 2:1 z Marcovią. Podopieczni Wojciecha Kordka znajdują się obecnie na 6. miejscu i ewidentnie mają ochotę na więcej. Naprzeciw stanie tym razem drużyna Błonianki, z którą goście wiedzą, jak sobie radzić. Czy przebudowany zespół pod wodzą trenera Choderskiego będzie w stanie zaskoczyć graczy z Przasnysza?
Ostatnie spotkanie
Nasza ostatnia potyczka miała miejsce przy ulicy Makowskiej 23 w Przasnyszu. 31 maja 2025 roku rozegraliśmy mecz w ramach 32. kolejki Syty Król 4. Ligi. Spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze z Błonia. Dowodem tego była bramka strzelona w 24. minucie przez Szymona Śmiecińskiego, po dobrej asyście od Kacpra Rogozińskiego. Gospodarze nie dali nam rozwinąć skrzydeł i niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy Dominik Lemanek wyrównał stan meczu. Mimo akcji z obu stron, taki wynik utrzymał się już do końca spotkania.